wydarzenia
U nas
Sport
Kraj
Świat
Pieniądze
Komentarz
Rozmowa
wydania
Brodnica
Grudziądz
Włocławek
zobacz
1 strona
Reportaż
Do druku Zarekomenduj nas
Dyktatorzy z cyberprzestrzeni

Adam Luks, Piątek, 14 Października 2005

Mają własne rządy, gospodarkę i kulturę. Prowadzą aktywną politykę zagraniczną. Tyle tylko, że tak naprawdę nie istnieją. W cyberprzestrzeni funkcjonuje kilka tysięcy wirtualnych państw.

Image 7411
Jeden z wysokich wandystańskich urzędników państwowych został niedawno rozstrzelany. Za zdradę stanu. Nie przejął się tym zanadto. Choć martwy w Wandystanie, w Królestwie Dreamlandu pnie się szybko po szczeblach kariery. Został właśnie burmistrzem. A być może już niebawem obejmie posadę rektora miejscowego uniwersytetu.

Wandystan, Dreamland, Sarmacja, Scholandia, Leblandia, Solardia. Te egzotyczne słowa to nazwy polskich mikronacji, czyli internetowych organizmów państwowych. Zabawa w wirtualne państwo staje się coraz bardziej popularną formą rozrywki. Przyciąga młode, inteligentne osoby. Najczęściej studentów.

Politolog z Sarmacji

- Polityczne i gospodarcze mechanizmy funkcjonowania państwa pasjonują mnie od dawna - mówi Piotr Mikołaj Kozanecki, założyciel i władca Księstwa Sarmacji. - Chyba właśnie to zainteresowanie, w połączeniu z moją fascynacją ustrojem Rzeczypospolitej Sarmackiej, leży u podstaw powstania naszej mikronacji.

Piotr Kozanecki ma 21 lat. Studiuje politologię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Sarmację stworzył 25 maja 2002 roku. Państwo szybko zdobyło sobie uznanie wśród internautów.

- Obecnie w Sarmacji „mieszka” ponad pół tysiąca osób, ale aktywnie działa tylko około pięćdziesięciu - wyjaśnia książę Kozanecki.

Jest sobotni wieczór. W niewielkiej toruńskiej knajpce „Mefisto” panuje dziś spore poruszenie. Przy kwadratowym, suto zastawionym stole zebrało się kilkadziesiąt osób. Na ścianach wiszą dziwaczne flagi. Właśnie odbywa się Ogólnopolski Zjazd Mikronacji. Do Torunia zjechały delegacje Mandragoratu Wandystanu oraz Wielkiego Księstwa Solardii. Gospodarzem jest sarmacki książę Piotr Mikołaj Kozanecki.

- To wydarzenie bezprecedensowe - zapewnia książę. - Niestety, w tym roku przyjechali do Torunia tylko nasi naturalni sojusznicy. Państwa, z którymi utrzymujemy chłodne stosunki dyplomatyczne, zbojkotowały zjazd.

Głównym tematem obrad jest dopracowanie zasad prowadzenia polityki zagranicznej. Sporo mówi się również o wspólnym systemie bankowym, który umożliwiłby robienie interesów „za granicą”.

Image 7412
Mikronacje są w zasadzie symulatorami realnie istniejących państw. Uczestnicząc w wirtualnej polityce, można poniekąd przekonać się, na czym polega rzeczywiste sprawowanie rządów. Cesarstwo Leblandii było początkowo eksperymentem naukowym. Kilku studentów prawa postanowiło sprawdzić, jak wygląda egzekwowanie przepisów w grupie przypadkowych osób. Zabawa okazała się niezwykle pasjonująca i wciągająca. Mimo ukończenia studiów, założyciele cesarstwa nadal wydawali dekrety i zarządzali swoim państwem. Dzisiaj Leblandia pełni raczej marginalną rolę. W polskim Internecie działa co najmniej kilka większych, aktywniejszych i lepiej zorganizowanych państw.

- Cóż, świat mikronacji jest niezwykle dynamiczny - mówi Robert markiz Czekański, kanclerz Księstwa Sarmacji. - Tutaj wszystko dzieje się szybciej. Wybory organizowane są częściej. Częściej też dochodzi do politycznych rozłamów. Jedne państwa rodzą się, inne umierają.

Przyjazny Dreamland

Najstarsza polska mikronacja, Królestwo Dreamlandu, powstała w 1998 roku.

- W ramach Dreamlandu można realizować się na bardzo wiele sposobów - zapewniają twórcy państwa na swojej stronie internetowej. - Możesz tu sprawdzić się jako polityk, dyplomata, działacz społeczny, naukowiec. Możesz założyć przedsiębiorstwo i zarabiać pieniądze, wydawać drukiem swoje opowiadania, pisać artykuły do gazet. A przede wszystkim znajdziesz tu jednak pokrewne dusze. Wiele przyjaźni miało swój początek w Dreamlandzie. Wiele wyszło już poza Internet.

Wirtualny obywatel

A jak zostaje się obywatelem wirtualnego państwa? To bardzo proste. Trzeba wejść na odpowiednią stronę internetową i zarejestrować się. Na każdym mieszkańcu mikronacji spoczywa szereg obowiązków. Przede wszystkim trzeba się odżywiać. Przynajmniej raz w tygodniu. Służą do tego specjalne internetowe restauracje. Nie ma jednak nic za darmo. Za jedzenie należy zapłacić. Wirtualną walutą. Większość państw umożliwia nowym mieszkańcom skorzystanie z socjalnej zapomogi. Później trzeba będzie poszukać sobie pracy. W tym celu można odwiedzić na przykład wirtualny urząd pracy lub założyć własną firmę.

Image 7413
Symulacja gospodarki to element wyróżniający polskie mikronacje. Przedstawiciele większości zachodnich państw wirtualnych uznają gospodarkę za element gry, co kłóci się - ich zdaniem - z istotą funkcjonowania mikronacji.

- To kompletna bzdura - uważa Piotr Kozanecki. - Gospodarka sprawia, że państwo staje się bardziej realne. Zabawa w politykę na tle sprawnie funkcjonującej gospodarki jest zdecydowanie ciekawsza.

I właśnie dlatego większość polskich państw wirtualnych posiada własny bank, giełdę, przemysł ciężki, firmy usługowe, a nawet media. Gospodarkę kontrolują specjalne automatyczne programy komputerowe. Są tu także szkoły, uniwersytety, galerie i muzea. Istnieją też kluby sportowe, rozwija się turystyka.

Zabawa w politykę

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak politykowanie. W wirtualnych państwach funkcjonują partie, rządy, regularnie odbywają się wybory. Spory i debaty polityczne toczą się na internetowych listach dyskusyjnych. Każde z państw ma odrębny, specyficzny ustrój. W sieci istnieją monarchie konstytucyjne, republiki, dyktatury. Jest nawet imperium azteckie.

Mandragorat Wandystanu jest na przykład republiką ludowo-demokratyczną. Legendarni założyciele państwa to: Towarzysz Wanda i Komendant Krystyna.

- Społeczeństwo wandystańskie jest równe - tłumaczy Piotr Krupiński, jutrzenka rewolucji, mandragor Wandystanu. - Awangarda proletariatu ma jednak tytuły społeczne: mandragora, dekamerona, megaprinsa, oksymorona, podlorda lub sekretara.

Piotr Krupiński zapewnia, że zabawa w komunizm nie wynika bynajmniej z jego fascynacji tym ustrojem.

- Wręcz przeciwnie - zastrzega mandragor. - Sterując państwem zorganizowanym na sposób komunistyczny, na własnej skórze można przekonać się, jak wypaczony i błędny jest to system. Tym niemniej zabawa dostarcza sporo niezapomnianych wrażeń i dzikiej radochy.


Wszystkie wątki Pokaż treść wszystkich [0] Dodaj komentarz
Reportaż
» Polska ballada o pałce i nożu
» Małym tic-takiem w big mobbera
» Wykluczeni, z kąta wymarsz!
» Śmierć jechała w poniedziałek
» Testament jeden, siostry dwie
» Wieś na zawsze wierna Lepperowi

Sonda
Czy po otwarciu Galerii Copernicus jest w Toruniu miejsce na kolejny hipermarket?
Tak 57.8%
Nie 36.7%
Nie ma znaczenia 5.5%

Liczba głosów: 490

 

Informacja o firmie Express Media Sp. z o.o. napisz do redakcji